Muse -Hysteria
"It's bugging me.Grating me.And twisting me around.Yeah I'm endlessly .Caving in.And turning inside out.(...)Yeah, it's holding meMorphing me.And forcing me to strive
To be endlessly cold within.And dreaming I'm alive."
Tony.
Otworzył oczy ale w zasadzie wiele się nie zmieniło. Dalej było ciemno .Tak , tak.. teraz musiał przyznać ,że świecący na niebiesko reaktor łukowy w piersi idealnie
zastępuje latarkę.Przez głowę przeleciały mu nagłówki gazet 'Człowiek-latarka ratuje miasto odcięte od prądu'.Rozejrzał się po pomieszczeniu i jedyne co zobaczył to..
ciemność , ciemność , jeszcze raz ciemność , jeszcze dwa razy ciemność i aaa coś zielonego pod samą ścianą. Przychylił głowę w bok i zaczął się wpatrywać w toksycznie
zielony punkt. Nagle to coś zbliżyło się ku niemu i mocno chwyciło go za krtań , znał ten kurewsko silny uścisk.Loki.. Ale jak to ? Ten pieprzony psychopata
powinien siedzieć w Asgardzie , bez magi , kijka zagłady i co najważniejsze z dala od niego.
-Skąd ty się tu kurde..
Zaczął ale nie dokończył . Loki i wszystko dookoła na raz się rozmyło. Teraz był gdzie indziej. Ten smród i chłód poznał by wszędzie. Afganistan , niewola , jaskinia .Wydawało mu się ,że jest jeszcze bardziej przerażająco niż wtedy. W środku jednak było pusto . Przeraźliwie głucha cisza i on zakuty w jakieś łańcuchy.
-A więc to są Twoje koszmary Anthony , bardzo ciekawe...Zginie tyle osób a ty nie będziesz mógł nic na to poradzić.
Usłyszał roznoszący się w powietrzu głos upadłego boga, przemieszany z mrocznym i wyjątkowo upierdliwym śmiechem.Nie odpowiedział.
-Masz krew na rękach śmiertelniku , a będziesz miał jej jeszcze więcej . Wkrótce w niej zatoniesz.
Poczuł jak przez jego całe ciało przechodzi dreszcz. Raz wydawało mu się ,że głos Lokiego dobiega zza drzwi , raz ,że bóg jest tuż za nim a czasami czuł jak chłodne wargi niemal muskają jego ucho.
-Ty już masz w tym wprawę nie ?
Burknął i poczuł jak smukłe palce chwytają obwódkę jego reaktora , zaciskają się na niej mocniej i wreszcie wyrywają świecący punkt z jego piersi. Padł na kolana , krew w jego żyłach zaczęła się gotować , a odłamki szrapnela boleśnie powędrowały w stronę serca.Nie potrafił opisać bólu jaki teraz czuł. Postać kucnęła tuż przy nim i dopiero teraz zauważył paskudny uśmiech Lokiego.
-Zabawne , nie przeraża Cię nawet własna śmierć. Musisz wiedzieć ,że zanim zajmę się Tobą znajdę najbardziej kreatywny sposób na zabicie Panny Potts. Gdy będzie spała
rozłupię jej czaszkę i sprawię ,żebyś to wszystko widział. A później zabije Ciebie , powoli w taki sposób ,że będziesz tarzał się w jej krwi błagając o śmierć.
Poczuł jaki jego ciało wygina się w bolesnych konwulsjach. Przed oczami miał wizję zakrwawionej Pepper , ścisnął dłonie w pięści i wydał z siebie głośny gardłowy krzyk.
* * *
-Stary ! Stary ! Na litość boską zamknij się ! Gdzie się to wyłącza ...
Ktoś właśnie bardzo skutecznie potrząsał go za ramiona sprawiając ,że z każdym wstrząsem miał ochotę obrzygać sprawcę. Powoli otworzył powieki i zobaczył Rhode'sa.
Teraz z kolei klepał go po twarzy .
-Rhodey? Rhodey ..-spojrzał na przyjaciela i złapał obiema rękami kołnierz jego koszuli-gdzie do cholery jest Pepper?!
Przyjaciel patrzył na niego jakby nie zrozumiał pytania.
-Poszła po kawę , zaraz wróci , w ogóle jak się czujesz ? I czego do ciężkiej cholery się tak drzesz ?
Przeczesał dłońmi mokre od potu włosy ignorując zupełnie pytania które zadał mu czarnoskóry. Ważne było ,że a)Pepper jest cała. b)nikogo nie zabił(chyba), c)d)e)f).. nie ma tu Lokiego. Usłyszał stukanie obcasów i do sali wpadła ruda.
-Co się stało , słyszałam krzyki ! Tony ! Boże Tony nic Ci nie jest ? Jak się czujesz ? Martwiłam się .. nie musiałeś .. ach ! To moja wina gdyby nie ta paczka..
Od zawsze podziwiał kobiety . Ile pytań można zadać na raz ? Nie lepiej skupić się na 'co tam ?'. Miał w dupie tłumaczenie ,że bolą go tylko cholernie plecy łącznie z niższą ich częścią i ,że to nie jej wina . Postanowił zrobić coś bardzo dziwnego dla nich obojga. Przyciągnął ją do siebie i ją przytulił.
Liczyło się ,że nic jej nie jest a to wszystko to po prostu debilny koszmar.Dopiero gdy przycisnął jej drobne ciało do siebie odetchnął z ulgą palcami gładząc jej włosy.
Musiała być zaskoczona jego nagłym wybuchem uczuć bo dopiero po chwili go objęła . Gdy ją puścił oboje z James'em popatrzyli na niego jak na ufo.
-No co ? Endorfiny nie ? Wiecie wytwarzają się przy przytulaniu .Tulimy ?
Zwrócił się do czarnoskórego który odskoczył jak oparzony . Wywrócił teatralnie oczami i spojrzał znowu na Pep.
-Właściwie to co się stało ? W tym barze mają jakieś drinki ? Hej siostro ! Whisky z lodem !
Krzyknął do idącej pielęgniarki która nawet nie zwróciła na niego uwagi . Miał już coś powiedzieć o tym jak nie nawidzi być ignorowany ale się powstrzymał bo ciepła
dłoń Pepper chwyciła jego rękę.
-Po wybuchu kilka odłamków utkwiło w Twoich plecach , przecięły skórę ale nie odniosłeś żadnych poważniejszych obrażeń. Policja ustaliła ,że paczka miała być
ostrzeżeniem o następnym zamachu.Jarvisowi nie udało się namierzyć sprawcy ale sklasyfikował spore grono podejrzanych .Budynek nie odniósł zbyt wielkich szkód.
Znalazłam ekipę która ma się tym zająć. Rhodey załatwił ochronę . Ktoś będzie czuwał nad Twoim bezpieczeństwem całą dobę..
Słuchał jej uważnie jak nigdy , no może tylko czasem jego wzrok uciekał w jej dekolt ale to całkiem zrozumiałe.Nie wyglądała najlepiej sińce pod oczami , rozcięty
łuk brwiowy i warga , drobne zadrapania na policzku i bandaż na nadgarstku .Dobrze ,że tylko na tym się skończyło. Na raz powróciły wspomnienia z koszmaru i poczuł ,że coś
skręca go w żołądku. Odetchnął spokojnie i przecząco pokiwał głową zerkając na dwójkę przyjaciół.
-Nie potrzebuje nianiek , jestem dużym chłopcem i to pod każdym względem.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu i zajął się wyciąganiem duperelnej rurki z nosa , cholera nie dało się jej chyba głębiej wsadzić..
-Po za tym -kontynuował- moje grono podejrzanych zawężyło się do jakiś trzech i muszę popracować. Więc przestańcie się obwiniać bo po za tym ,że stłukłem sobie
boleśnie moją seksowną dupę nic mi nie jest. odwołajcie tych ludzi z łaski swojej i dajcie mi cheeseburgera umieram z głodu.
-Wiedziałem ,że tak będzie. Z nim zawsze tak jest. Obyś wiedział co robisz.
Rzucił czarnoskóry wychodząc .Spojrzał na Pepper i wygiął jedną brew.
-Płakałaś. Martwisz się o mnie ? To miłe.
Nie odpowiedziała.Przez chwile na siebie patrzyli i nie wiedział czemu miał wielką ochotę przycisnąć ją do ściany i pocałować. Dlatego zajął się wydłubywaniem z dłoni wenflonu.
Gdy już go wyciągnął , wyłączył piszczący komputer i uśmiechnął się szeroko.
-Proszę Cię , na prawdę wiem co robię . Musze popracować bo dostanę regularnego szału i zacznę tłuc głowa w ścianę.Więc nie patrz na mnie jak na umierającego i skombinuj
jakieś ciuchy.
Uśmiechnął się gdy skinęła głową i spojrzał za okno.
-Dorwę Cię , gdziekolwiek jesteś.
_______
Wybaczcie błędy ^^ . Postaram się wkrótce napisać coś lepszego obiecuję :)
Pozdrawiam ^^
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Downey Jr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Downey Jr. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 lutego 2013
środa, 6 lutego 2013
3.Savin Me
Nickelback - Savin Me
"Show me what it’s like,to be the last one standing ,And teach me wrong from right, And I’ll show you what I can be .And I’ll leave this life behind me
Say it if it’s worth savin' me"
Pepper.
Gdyby ukrywanie emocji było dyscypliną sportową miała by złoty medal. Ostatnie dni były dla niej prawdziwą torturą, jednak nikt tego nie zauważył.
Przyczyna była prosta ,profesjonalizm jej na to nie pozwalał.Tak więc siedziała na sofie z pudełkiem chusteczek, owinięta ciepłym szarym kocem i z kubkiem herbaty
w dłoniach. Bo tylko w swoim , zamkniętym na 5 zamków świecie mogła być sobą i uwolnić wszystkie uczucia. Gdyby się tak dłużej zastanowić ,nie powinna
mieć pretensji do Tony'ego , raczej do siebie. Jak mogła być tak głupia i uwierzyć ,że się w niej zakochał? Już od początku było wiadomo,że ich
związek nie przetrwa. Wiedziała jak przedmiotowy stosunek do kobiet ma miliarder i mogła domyślić co ją czeka .Znała go tyle lat a dała
się podejść jak dziecko.Czuła złość , momentami ta złość przechodziła w nienawiść do samej siebie i sprawiała ,że pisała coraz to nowe rezygnacje.
Po chwili je zgniatała i wrzucała do kosza. A później wkładała jedną ze swoich idealnie dopasowanych garsonek , pudrowała sińce pod oczami i szła do
Stark Tower zajmować się jego sprawami.Tak przez ostatni miesiąc wyglądało życie idealnej asystentki Pana Starka.
-Witaj Pepper co u Ciebie ?
Kojący głos Happy'ego wyrwał ją z przemyśleń i sprawił ,że na sam jego dźwięk się uśmiechnęła.Spojrzała na bruneta stojącego w drzwiach jej biura.
Jak zwykle elegancki garnitur i świetnie dobrany krawat. Zauważała takie rzeczy ot tak po prostu. Jeszcze raz lekko uniosła kąciki ust w delikatnym
uśmiechu.
-Cześć Happy , w porządku ..chyba.
Dodała półszeptem.
-Tony w reszcie się pokazał ?
Zabawne ile dziwnych emocji wywołało imię 'Tony'. Chwilę się zastanawiała i wiedziała ,że Hogan zauważył jej lekką konsternację.
-Nie.Prosił a właściwie żądał ,żeby mu nie przeszkadzać.
Odparła po chwili i natychmiast wróciła do swojej pracy ,żeby mężczyźnie przypadkiem nie wpadł do głowy pomysł zadawania dalszych pytań.
-No tak.. Wybacz nie chcę Ci przeszkadzać ale przyniosłem to .
Zbliżył się i położył na stolę kilka listów adresowanych do Starka i jakąś paczkę , nieco większą zapakowaną zwyczajnie w szary papier.Na opakowaniu widniało tylko logo Stark Industry .
-Bardzo dziwne , nie musieli wysyłać nam paczek z zakładu , skoro to jest jakiś model przecież mogli go dostarczyć osobiście.
Happy wzruszył ramionami i przez chwilę patrzył na niewielką przesyłkę.
-Może Tony zamówił jakąś część do któregoś z zabytkowych aut .A właśnie to priorytet jeśli chcesz mogę mu ją zanieść.
Chwile rozmyślała nad propozycją przyjaciela .
-Bardzo możliwe. Nie , zaniosę mu ją sama . W końcu kiedyś będzie musiał wyjść.
-Kto ?
Usłyszała dobrze znany jej głos i instynktownie spojrzała w miejsce skąd dobiegał , lekko otworzyła usta ze zdziwienia bo tuż za Happy'm stał Tony.
To ,że jego zarost był dłuższy niż zwykle nie było tak zaskakujące jak cała gama otarć i siniaków na jego rękach , wysmarowana smarem i porwana w
kilkunastu miejscach koszulka , przetarte jeansy , nie wspominając o alkoholowym 'Aromacie' sprawiały ,że geniusz , milioner , playboy i filantrop
wyglądał jak zwykły bezdomny. Oczywiście , nie obrażając bezdomnych.
-Co się stało ?
Zapytała zaskoczona jego wyglądem i w jednej chwili cały gniew i żal jaki chowała do mężczyzny ustąpił trosce i zmartwieniu. Widać było ,że Tony'ego
to pytanie mocno zaskoczyło bo spojrzał po sobie i podrapał się po rozczochranych włosach.
-Eeee..właściwie to.. pracowałem.
Wydukał z siebie i spojrzał na nią z głupim ale niezwykle pociągającym uśmiechem bezradności .Happy widocznie poczuł się nie potrzebny bo po krótkiej
rozmowie wyszedł z jej gabinetu. Nastąpiła niezręczna cisza , krótka wymiana spojrzeń słychać było tylko nerwowe tłuczenie palcami o blat biurka i tak samo
nerwowe stukanie po szybce reaktora.
-Więc chyba powinnam odkazić te rany , Panie Stark.
Ich spojrzenia się skrzyżowały i przez chwile błękitne oczy Pepper tonęły w czekoladowej głębi tęczówek Tony'ego. Nie odpowiedział , usiadł na przeciwko
jej biurka . Wstała i wyjęła z apteczki wodę utlenioną , waciki i plastry . Bez słowa zabrała się do pracy. Delikatnie przejechała wacikiem po
rozcięciu na jego ramieniu , sykną i odwrócił głowę w kierunku jej ręki . Poczuła na swojej dłoni jego ciepły oddech i przymknęła na chwilę oczy.
Wróciły wszystkie wspomnienia , przesunęła dłoń niżej na jego ramię , w końcu złapała jego silną dłoń . Prawie każdy palec odniósł jakieś obrażenia.
Brunet uważnie śledził jej każdy ruch , wiedziała o tym i starała się zachować pełen profesjonalizm a to , nawet przy zaniedbanym Tonym było strasznie
ciężkim zadaniem.
-To wszystko Panie Stark ?
Spytała odwracając się gwałtownie.
-Tak Panno Potts.
Wrócili do punktu wyjścia on był jej szefem a ona jego prawą ręką . Taki układ był dobry.I tak powinno zostać a teraz nic już tego nie zmieni.
Odłożyła rzeczy na miejsce i spojrzała na paczkę.
-To do Pana .
Przysunęła do niego pakunek ale on nawet na niego nie spojrzał .
-Pepper , opieprz mnie , ochrzań , rzuć czymś we mnie albo chociaż powiedź to co Ci leży na sercu bo do cholery nie zniosę , nie zniosę tej obojętności
i tego piekielnego 'Panie Stark'.
Owszem miała ochotę spełnić którąś z jego propozycji ale wiedziała ,że i tak nie zrozumie , nie zrozumie gdy wykrzyczy mu ,że go kocha i nawet
wtedy jak powie mu ,że cały jej świat się posypał gdy powiedział jej ,że to koniec. Westchnęła i poprawiła nie naganne włosy.Nie odpowiedziała mu , zaczęła
podpisywać kolejne dokumenty udając ,że je czyta. Czuła na sobie jego spojrzenie i niemal słyszała głośne walenie serca. Nie podniosła oczu. Usłyszała skrzypnięcie
fotela i kroki w stronę drzwi . Spojrzała na paczkę i podniosła ją ruszając tuż za nim.
-Panie Stark paczka ...
Nagle usłyszała dziwny , długi pisk jakiegoś urządzenie które było w środku , Tony odwrócił się i wyrwał jej paczkę z rąk odrzucając ją do tyłu. Następne co poczuła
to ciało miliardera przygniatające ją do ziemi i przeraźliwy huk. Fragmenty szyb z jej biura , kawałki drzwi i ścian wyleciały w powietrze przecząc wszystkim
prawom fizyki . Cała fala kurzu spadła na jej twarz w skutek czego zaczęła kaszlać .Czuła jak krew z jej ust zaczyna płynąć aż po szyi .Ból przeszywał całe jej ciało.
Lecz było coś gorszego niż cała ta sytuacja , Tony dalej na niej leżał i nie dawał żadnych oznak życia . Po jakimś czasie pojawił się Happy i ściągnął go z niej , z
przerażeniem stwierdziła ,że reaktor łukowy nie świeci już swoimi dobitnym jasnym światłem a Tony nie oddycha.
-Tony !
Rzuciła się do niego ale dwaj sanitariusze złapali jej
ręce i lekko pociągnęli ją do tyłu poczuła jak igła wbija się w jej ramię. Po chwili jej powieki opadły bezładnie i nie widziała już niczego.
_________________________________________________________________________________
Przepraszam za błędy , ostatnio mam bardzo mało czasu :/ Ale dzięki za wszystkie komentarze ^^
środa, 30 stycznia 2013
2. Cold hearted man.
AC/DC Cold hearted man.
"Cold hearted man . One time lover heart in his hand .Cold hearted man . And you can't trust nothing you don't understand . Col hearted man."
Tony.
Obudził się w garażu . Zabytkowy Mercedes z 58' okazał się całkiem wygodnym wyrkiem , no może trochę bolała go dupa. Usiadł i ziewną
senie . Dłonią zjechał po twarzy i podbródku , dawno musiał wziąć rozwód z maszynką bo zarost wymkną się poważnie z pod kontroli.
-Zaktualizowałeś oprogramowanie ?
/Tak jak pan prosił , zrobiłem to jeszcze wczoraj/
-Czyli czas na fazę testów .
/Sir , nie jestem pewien czy powinien Pan to testować na sobie/
Nie przesadzaj , wiesz ,że nie mam ani ochoty ani czasu ,żeby szukać ochotników . Ja gram solo. Więc nie gadaj tylko odpalaj. Zobaczymy
co potrafi.
-Taj jest Panie Stark/
Staną po drugiej stronie pracowni na wyznaczonym przez siebie miejscu. Spojrzał na zbroję która stała na przeciwko po drugiej stronie garażu.
I włożył w ucho nadajnik nad którym ostatnio pracował. Przymkną oczy i poczuł jak poszczególne elementy zbroi same się na nim zamykają.
Po chwili był cały w kostiumie.
/Gratuluję ! Stworzył Pan nowy typ zbroi , reaktor zaakceptował zmodyfikowany rdzeń , rozpocznę procedury diagnostyczne./
Zaśmiał się metalicznym głosem Iron Man'a .
-Teraz jesteśmy gotowi do walki.
"Cold hearted man . One time lover heart in his hand .Cold hearted man . And you can't trust nothing you don't understand . Col hearted man."
Tony.
Obudził się w garażu . Zabytkowy Mercedes z 58' okazał się całkiem wygodnym wyrkiem , no może trochę bolała go dupa. Usiadł i ziewną
senie . Dłonią zjechał po twarzy i podbródku , dawno musiał wziąć rozwód z maszynką bo zarost wymkną się poważnie z pod kontroli.
Zaryzykował i spojrzał w lustro.
-Hoł hoł hoł ! Merry Christmas !
Krzykną zadowolony .Było gorzej niż sądził jednak pojawił się promyk nadziei , pod siedzeniem znalazł niedopitą butelkę whisky .
Nie pozwoliłby żeby jakiś alkohol się zmarnował. Wyciągnął zębami korek jak rasowy żul i wypił do końca. Poczuł ,że jego język zesztywniał .
Jakby się zastanowić to są od tego gorsze rzeczy ale to wyjątkowo uciążliwe dla kogoś kto dużo gada.Nawet sam ze sobą.
Przymkną na chwilę oczy . Ogłuszył go huk opadających powiek . Cholera albo miał oczy z tytanu albo kaca jak pół NY . A co tam cały ...
Otworzył drzwi . Najpierw wypadły puste butelki a zaraz za nimi on. Nie wiedzieć czemu jego nogi się popsuły . Przywalił nosem w betonową
posadzkę i cicho jękną . Po chwili jękną jeszcze głośniej bo gdy tylko usiłował się podnieść drzwi od samochodu walnęły go w tył
głowy . Co za niefart. Usiadł na tyłku i wpatrywał się przez chwile w swoje odnóża .
-hm.. jak się chodziło ?
Zagadka roku , co zrobić żeby te dwie kończyny zechciały wziąć na siebie cały jego ciężar i pójść w stronę kibla ?
-Idziemy !
Krzykną zadowolony jakby odkrył złoża uranu . Nic żadnej reakcji . Podrapał się po głowie i przychylił ją nieco w bok ciągle coś mrucząc
pod nosem.
-Powstańcie !
Kolejne zaklęcie okazało się klapą . Zrozumiał ,że jest skazany na zostanie ślimakiem . Przez chwile myślał jakim to mega seksownym
ślimakiem by był ale doczołgał się w końcu do fotela i porzucił tą filozoficzną myśl. Jego ręce trochę ratowały całą sytuację , złapał
za tapicerkę i wpełzł na mebel. Wziął z biurka resztki kawy i wypił do końca.
-Jarviszs..
Wybełkotał jak dziecko z przedszkola bo tylko gdy otworzył znowu usta język wypadł na wierzch i nie chciał wrócić do środka.
/Słucham Panie Stark ?/
-Mamy szerpień szy wrzeszeń ?
/Aktualizuję datę , obecna data trzynasty września /
-Soś takiego..
Powiedział zdziwiony próbując uporać się z językiem.
/Prawie od miesiąca nie wychodzi Pan z domu/
-Przeciesz wiem.
Wypluł do kubka fusy które przez nieuwagę połkną.
/Ma Pan 4698 wiadomości i dwa razy tyle nie odebranych połączeń , czy mam je teraz odtworzyć ?/
-So ? Skasuj fszystkie .
/Tak jest sir/
Rozejrzał się po pracowni , wszędzie pełno gratów i nic przydatnego co posłużyło by mu jako stelarzyk. Właściwie ile to już dni nie odzywał
się z Pepper? Tydzień , dwa? Co prawda ,rzadko się zdarzało ,żeby Tony Stark miał wyrzuty sumienia , właściwie jakby podsumować całe
jego życie to było to dokładnie dwa razy i co dziwne zawsze w jakiś sposób dotyczyło Pepper. Teraz poczuł,znowu to nie przyjemne uczucie.
Chociaż ostrzegał ją ! Mówił ,że niedługo zrobi coś czego nie zrozumie. Cholera musiał ją od siebie odepchnąć i w dodatku udawać ,że
to nic dla niego nie znaczyło. Z tej właśnie okazji zapijał się co wieczór. Tłumaczenie ,że tak było trzeba niczego nie zmieniało.
Odrzucał od siebie myśl ,że niedługo będzie jej musiał wszystko wyjaśnić i w dodatku stąd wyjść.Ale do cholery kochał ją i nie mógł jej narażać.
No bo chyba na tym polega miłość ? Gdy się kogoś kocha chce się go chronić a to był jego sposób ,żeby ją chronić. Udawać ,że się nic
nie stało ,że to tylko romans i ,że to wszystko co mówił to wina chwilowego zauroczenia. Siedział tak jeszcze dobre pół godziny starając się
nie myśleć i z zaskoczeniem stwierdził ,że jego język postanowił wrócić do jamy ustnej.
-Dobra Jarvis obudź się pora popracować ! Wygeneruj mi trójwymiarowy obracany model Mark XLVII.
/Tak jest sir./
Po chwili patrzył na trójwymiarowy model swojej najnowszej zbroi .Gdyby Ci od Nobla wiedzieli na jakim kacu codziennie pracował wręczyli
by mu tą statuetkę z ucałowaniem ręki.
-Dobra jak tam elementy nośne ?
/Sprawdzam , w pełni sprawne sir/
-Repulsory ?
/Działają/
-Zaktualizowałeś oprogramowanie ?
/Tak jak pan prosił , zrobiłem to jeszcze wczoraj/
-Czyli czas na fazę testów .
/Sir , nie jestem pewien czy powinien Pan to testować na sobie/
Nie przesadzaj , wiesz ,że nie mam ani ochoty ani czasu ,żeby szukać ochotników . Ja gram solo. Więc nie gadaj tylko odpalaj. Zobaczymy
co potrafi.
-Taj jest Panie Stark/
Staną po drugiej stronie pracowni na wyznaczonym przez siebie miejscu. Spojrzał na zbroję która stała na przeciwko po drugiej stronie garażu.
I włożył w ucho nadajnik nad którym ostatnio pracował. Przymkną oczy i poczuł jak poszczególne elementy zbroi same się na nim zamykają.
Po chwili był cały w kostiumie.
/Gratuluję ! Stworzył Pan nowy typ zbroi , reaktor zaakceptował zmodyfikowany rdzeń , rozpocznę procedury diagnostyczne./
Zaśmiał się metalicznym głosem Iron Man'a .
-Teraz jesteśmy gotowi do walki.
wtorek, 8 stycznia 2013
1.Personal Jesus
Depeche Mode Personal Jesus
"You own personal Jesus , someone to hear your prayers , someone who cares ,you own personal Jesus , someone to hear your prayers , someone who's there "
Pepper.To nie był z pewnością dobry dzień dla słynnej Panny Potts. Nie dość ,że prawie całą noc spędziła zakopana po uszy w papierach to właśnie gdy usiłowała zasnąć ktoś
bezwzględnie zaczął dobijać się do jej drzwi , normalnie by to zignorowała , ale poznała to charakterystyczne tłuczenie . Zrezygnowana wstała i narzuciła na siebie szlafrok
podążając za coraz silniejszym łomotaniem i rozbrajającym śmiechem dochodzącym zza drzwi .
-Kto tam ?
Zadała bezsensowne pytanie ,żeby zająć czymś czas między otwieraniem piątego z kolei zamka .
-Twój osobisty Jezus !No wiesz toś kto zawsze Cię wysłucha !
Kolejna fala śmiechu przemieszana z nieudaną próbą zaśpiewania piosenki Depeche Mode upewniła ją tylko co do tego kto stoi za drzwiami.
Gdy je nareszcie otworzyła do jej mieszkania wpadł nachlany w każdym możliwym znaczeniu tego słowa Stark.
-Ta ta ra ra ! Witaj Pep !
Rzucił radośnie i podniósł się z podłogi .
-Wiesz co , zastanawia mnie jak ty to robisz ,że zawsze trafiasz do mnie a nie do siebie. Z resztą nie ważne.
To nie był dobry dzień dla niej ale z pewnością to była kolejna udana impreza dla Tony'ego.
Bez słowa złapała jego umięśnione ramie i zarzuciła sobie na szyję , w końcu słynny geniusz , bilioner, playboy i filantrop nie był w stanie ustać samodzielnie na nogach .
Posadziła go na swojej ulubionej kanapie i westchnęła ze zmęczenia . Tony był dobrze zbudowanym facetem a ona przy nim wydawała się
wręcz filigranowa , więc sporo wysiłku kosztowało ją przejście kilku metrów z geniuszem na szyi .
Złapała oddech i spojrzała w jego bardzo brązowe tęczówki które teraz radośnie błyszczały co było najprawdopodobniej spowodowane
promilami w organizmie.
-Czy mówiłem Ci że jesteś moją ulubioną osobistą sekretarką ?
Zapytał z zadziornym uśmiechem i wygodnie rozłożył się na jej biednej sofie która przeżyła niejedną taka wizytę . Spojrzała na niego dość obojętnym wzrokiem i delikatnie
uniosła kącik swych blado-różowych ust w uśmiechu.
-Bo jedyną .
Pochyliła się by przykryć go kocem lecz wtedy on złapał delikatnie a jednocześnie stanowczo jej kark i lekko podniósł się na łokciach.
-Kocham Cię , weź się ze mną ożeń czy coś...
Wybełkotał z trudem i wyszczerzył białe zęby w uśmiechu który miał być dodatkiem do tych pseudo oświadczyn.
Przewróciła oczami i okryła go kocem .
-Tak , tak , koniecznie dzisiaj czy to może poczekać do jutra ?
Spytała z ironią w głosie gdy ją puścił .Zerknęła na niego , wyglądał jakby się zastanawiał po chwili jego twarz wykrzywił senny grymas.
-Jutro , dziś muszę się przespać .
Zaśmiała się pod nosem , gdyby była wredna mogła by go nagrać i wręczyć na jego urodziny płytę z podpisem 'wszystkie pijackie wyznania
Anthonego E.Starka' ale z drugiej strony i tak by się tym nie przejął .
-Potrzebujesz czegoś jeszcze ?
Tony zamruczał sennie i machnął ręką co oznaczało nie . Po chwili przewrócił się na bok tuląc poduszkę .
Patrzyła jeszcze przez chwile jak śpi , z zamyślenia wyrwało ją jego głośne chrapnięcie . Wróciła
do swojego pokoju i położyła się do łóżka.
Przypomniało się jej jak przyszedł do niej pierwszy raz . Jak zwykle upity i na dodatek poobijany po zamieszkach w centrum. Tony
znieczulał alkoholem każdy kłopot i świętował nim każde zwycięstwo . Widziała ,że od dłuższego czasu ma z tym kłopoty. Z resztą nie
tylko z tym . Od kilku tygodni coś go dręczyło ,coś sprawiało ,że wydawał się jej nieobecny bardziej niż zwykle . Spychało jego
myśli w stronę pracy , bywały dni ,że nie wychodził z pracowni i nie wpuszczał do niej nikogo . Starała się delikatnie zbadać sprawę
ale jest to trudne gdy ma się do czynienia z piekielnie inteligentnym geniuszem.Na szczęście jutro jest niedziela , jedyny wolny
dzień od pracy może uda się jej z nim porozmawiać.
* * *
Obudził ją jakiś podejrzany szelest . Zawsze sypiała czujnie , bynajmniej od kiedy zaczęła pracę w Stark Industry a było to już ohoho
i jeszcze trochę temu . Usiadła na łóżku i zobaczyła Starka z wyraźnie zadowolonego który popijał nieokreślony płyn.
-Znowu wypieprzyłaś mnie na kanapę ? Musiałem być bardzo nie delikatny jak zwykle.
Błysną rzędem białych zębów i upił kolejny łyk czegoś co pachniało kawą.Położyła się z powrotem i przykryła kołdrą.
-Tyle razy tu byłeś ,że przynajmniej nauczyłeś się obsługiwać expres.
Warknęła spod kołdry gdy nagle poczuła ugięcie się materaca , odsłoniła twarz i zobaczyła tuż przed oczami jego reaktor.
Była dopiero szósta rano , niedziela a ona już nie spała przez cholernego Starka.
-Mógłbyś mi nie świecić tym po oczach ?
Tony się odsunął i spojrzał na nią z rozbawieniem .
-Panno Potts , ironia to moja specjalność , czy nie włazi mi Pani w kompetencje ?
-A czy Pan nie narusza zbyt mojej przestrzeni osobistej ?
Młody geniusz upił kolejny łyk czegoś co pachniało jak kawa ale wyglądało jak trawa zmiksowana z ziemią i przyprawiało o ją o mdłości.
-Tak sobie myślałem -zaczął- ,że chyba jesteśmy przyjaciółmi .
Zerknęła na niego i przyłożyła dłoń do jego czoła , ku jej zaskoczeniu nie miał gorączki.
-Skąd ty znasz to słowo ?
-Jarvis mi wyjaśnił .
Wyszczerzył zęby i kontynuował zmieniając ton na poważniejszy co wydało się jej podejrzane.
-Więc , myślę a właściwie to jestem pewien bo tylko Tobie ufam. To powinnaś wiedzieć.
Usiadła opierając się na poduszkach , Stark miał niebywałą umiejętność wprowadzania ją w stan przedzawałowy .
-Powiesz wreszcie ?
-Pracuję nad czymś . Czymś dużo lepszym od ostatniej zbroi i czymś dużo lepszym od wszystkich zbroi razem. Po Nowym Yorku zbyt wiele
się zmieniło , sama wiesz..
Spojrzał na nią z taką czułością ,że słowa utkwiły jej w gardle i zamiast odpowiedzieć przytaknęła jego uwadze. Miał rację wszystko się
zmieniło . Nie wiedziała tylko jak jest między nimi . Kochała go , nie tak jak przyjaciela , jak faceta . A on kochał ją . To było
pewne ale czy to już związek ? Czy tylko jakiś układ.. tego nie wiedziała.
-Chodzi mi o to , że wkrótce stanę się coś czego nie zrozumiesz na początku ale musisz mi ufać Pep , musisz mi cholernie ufać.
Poczuła jak jego silne dłonie łapią jej drobne palce.
-Bo do cholery jesteś jedyną osobą bez której nie mogę żyć.
Ich spojrzenie się z krzyżowały , puściła jego dłonie i rzuciła mu się na szyję . Takiego wyznania oczekiwała , chciała dowodu na to,że
łączy ich coś więcej i dostała go . Wplotła palce w jego włosy i pocałowała delikatnie skroń.
-Ufam Ci Tony , mam tylko Ciebie.
Wyszeptała czując jak gładzi jej włosy .
Subskrybuj:
Posty (Atom)

